Iglaki w ogrodzie
Iglaki w ogrodzie stały się prawdziwą plagą ostatnich lat, żyli czasu, kiedy Polska wyszła z komunizmu i kiedy Polacy w końcu mieli wolność wyboru w towarów, tego jak chcą urządzić swój dom i ogród. Przerzucili się masowo na iglaki. Być może taki trend podyktowany jest względami praktycznymi. O iglaki nie trzeba tak dbać jak o inne rośliny, właściwie nie trzeba ich podlewać poza okresem, kiedy dopiero wyrastają. Poza tym cieszą oko swoją zielenią przez cały rok. Obsadzenie działki i okolicy naszego domu wydaje się rozwiązaniem wprost idealnym, a jednak są ogromne minusy takiego zagospodarowania gruntów otaczających domy. Otóż iglaki powodują, ze gleba staję się w błyskawicznym tempie zakwaszona. Wpływają także na jej przyspieszoną erozję, czyli wypłukiwanie, a to jest prosta droga do uznania gleby za nieżyzną, właściwie bezużyteczna. Jeśli chcemy mieć w ogrodzie coś poza iglakami, to karkołomnym wyczynem będzie ich rzeczywiste utrzymanie dłużej niż jeden sezon, bo rośliny nie chcą rosnąc w glebach, w których tkwią korzenie roślin iglastych. Niewielu ludzi jednak o tym wie i obsadza żyzna na początku glebę tymi paskudnymi iglakami. Poza tym gleba w okolicach iglaków jest sucha, nie wsiąka w nią woda, próchnica jet bardzo uboga, nic na niej nie rośnie, grunt jest prawie łysy a my tworzymy sobie pustynię wokół domu nie tylko z tego powodu, ale także dlatego, że rośliny iglaste nie mają rozłożystych liści, nie dają nam cienia w lecie.